fra_angelico_010

Św. Alfons de Liguori – O mękach piekielnych

Św. Alfons de Liguori –  O mękach piekielnych

Nie możesz znieść, gdy iskra ze świecy spadnie na twoją rękę, jakże więc wytrzymasz w tym jeziorze ognia, który cię będzie pożerał, pozbawionego pociechy, opuszczonego przez wszystkich i to przez całą wieczność?

PONIEDZIAŁEK po XXIII Niedzieli po Zielonych Świątkach

O mękach piekielnych.

Wszelaka boleść przypadnie nań. (Hiob 20, 22)

PRZYGOTOWANIE. — Jest prawdą wiary, że istnieje piekło, t. j. najstraszliwsze więzienie, w którym każdy zmysł, wszystkie władze duszy potępionego będą ponosiły swą właściwą karę.
Gdy odbywamy to rozmyślanie, tylu nieszczęśliwych chrześcijan, może naszych rówieśników, a może nawet znajomych, goreje w tym ogniu piekielnym, bez nadziei, by się mogli kiedyś z niego wyzwolić. A teraz zastanów się: Jaki jest stan twego sumienia? Gdyby P. Bóg tej nocy zesłał śmierć na ciebie, co by się stało z twoją duszą?
I. – Rozważ, iż piekło jest najstraszliwszym więzieniem, w którym ogień głównie panuje.
W tym okropnym ogniu, stworzonym umyślnie przez sprawiedliwość Bożą dla karaniu, cierpią dusze polepionych.
Wszystkie zmysły potępionego ponoszą, właściwą sobie karę. Oczy oślepione przez dym i ciemności, są przerażone widokiem współpotępieńców i szatanów. — Uszy słyszą nieustanne wrzaski, płacz, bluźnierstwa. — Powonienie cierpi z powodu nieznośnego fetoru. — Smak dręczy niewymowne pragnienie i głód niezmierny, a potępiony nie ma ani odrobiny wody, ani okruszyny chleba, by się orzeźwić i nasycić. To też owi nieszczęśni więźniowie, pożerani przez pragnienie, trawieni przez ogień, ponoszący wszelakie katusze, płaczą, narzekają, lecz nigdy im nikt nie pomoże, nikt ich nie pocieszy. O piekło! piekło! jakżeś okropne!
A jednak nie brak takich, którzy twierdzą, iż ciebie niema.
Rozważ następnie, jakich mąk będą doznawały władze duszy potępionego.
Pamięć zawsze będą trapiły zgryzoty sumienia; robakiem, który będzie zawsze gryzł potępionego, to myśl, iż zgubił się dobrowolnie, dla niewielu zatrutych przyjemności. Boże! czym mu się wydadzą te chwile w grzechu spędzone po stu, po tysiącu milionów lat w piekle przebytych? — Ten robak przypomni mu czas, jakiego mu Bóg udzielił, aby złemu zaradził, jak łatwo mógł się zbawić; przypomni mu dobre przykłady towarzyszy, powzięte, lecz nie wykonane postanowienia i ujrzy wtedy, iż nie ma już środka na jego wieczne nieszczęście. Boże, Boże! będzie to dla potępionego piekłem podwójnym! Wola potępieńca zazna nieustannych sprzeciwów: nigdy nie osiągnie tego, czego pragnie, a zawsze mieć będzie to, czego nie chce, t. j. wszelakie katusze. Rozum pozna, jak wielkie dobro utracił, t. j. niebo i Boga. — O Boże, przebacz mi dla miłości Jezusa!

II. Powiedz mi, gdybyś teraz miał umrzeć, co by się stało z twą duszą? Nie możesz znieść, gdy iskra ze świecy spadnie na twoją rękę, jakże więc wytrzymasz w tym jeziorze ognia, który cię będzie pożerał, pozbawionego pociechy, opuszczonego przez wszystkich i to przez całą wieczność? — Ileż osób twego wieku i stanu, może twych znajomych i towarzyszy, możliwe, iż teraz w piekle goreje, a niema już dla nich czasu, by złemu mogli zaradzić!
Może teraz nie zależy ci na tym, że stracisz niebo i Boga; lecz wówczas poznasz swe zaślepienie, kiedy ujrzysz błogosławionych triumfujących, i cieszących się w niebie, a ciebie nie dopuszczą do tej błogosławionej ojczyzny, nie będziesz mógł oglądać pięknego oblicza P. Boga, nie dostąpisz towarzystwa N. P. Maryi, Aniołów i Świętych. Wtedy będziesz wolał oszalały z rozpaczy: O niebo, 0 Boże, dobro nieskończone, nie jesteś i już więcej moim nie będziesz! — A więc do czynu, pokutuj, odmień życie, nie czekaj, aż i dla ciebie czasu nie będzie. Oddaj się Bogu, rozpocznij prawdziwie Go miłować. Proś P. Jezusa, błagaj Maryję, aby zlitowali się nad tobą.

MODLITWA

Panie mój, oto u stóp Twoich ten, kto tak lekceważył sobie Twą łaskę i Twoje karanie. O ja nieszczęsny! od iluż lat zasłużyłem na to, byś mnie opuścił, abym gorzał w ogniu piekielnym! Widzę jednak, iż chcesz mnie zbawić za wszelką cenę, wzywasz mnie bowiem z taką dobrocią, aby mi przebaczyć, bylebym tylko żałował za swe grzechy, i ofiarujesz mi swą łaskę i swoją miłość, bylebym chciał Cię miłować. Tak, mój Jeżu, chcę zawsze opłakiwać zniewagi, jakie Ci wyrządziłem i kochać Cię z całego serca. Powiedz mi, czego żądasz ode mnie, gdyż we wszystkim chcę Cię zadowolić. Spraw, bym żył i umarł w Twej łasce, nie posyłaj mnie do piekła, gdzie bym już nie mógł Cię miłować, a potem czyń ze mną, co Ci się podoba. Maryjo, nadziejo moja, trzymaj mnie zawsze pod płaszczem swej opieki i nie pozwól, bym miał jeszcze kiedy utracić P. Boga.

Rozmyślania na wszystkie dni całego roku z pism Św. Alfonsa Marji Liguoriego. T. 2, s. 522-525 [Toruń 1935]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>