Giulio_Cesare_Procaccini_(Italian_(Bolognese)_-_Coronation_of_the_Virgin_with_Saints_Joseph_and_Francis_of_Assisi_-_Google_Art_Project

NAJŚWIĘTSZA MARYJA PANNA OGŁASZA SIĘ KRÓLOWĄ KORONY POLSKIEJ W 1610 R.

NAJŚWIĘTSZA MARYJA PANNA OGŁASZA SIĘ KRÓLOWĄ KORONY POLSKIEJ W 1610 R.

Wywyższyła nas Królowa Nieba, wejrzawszy na pokorę naszą, na męczeństwo przodków naszych, na świętość naszych świętych i na chęci nasze dobre, a zupełnie oddane sprawie Bożej; wejrzała i na przyszłość naszą, widziała błędy, które nas do upadku przywiodą, a przecie i wtedy — o dobroci Maryi niezmierzona i nigdy dość nie wywdzięczona! — Chciała nam być Królową i Pocieszycielką. Że była — wiemy.

Na przełomie XVI i XVII wieku, żył we Włoszech wielkiej świętości zakonnik X. Juliusz Mancinelli, T.J. Sławny ten kapłan, cudotwórca, odznaczał się nie tylko świętością życia, wielką czcią dla Najświętszego Sakramentu, a politowaniem dla dusz w Czyśćcu cierpiących, których swymi modłami i pokutami wiele z Czyśćca wybawił i do Nieba przesłał, ale w sposób niezwykle czuły kochał i wielbił Niepokalaną Boga-Rodzicę, przeróżne pochwały na Jej cześć głosząc. Ponadto odznaczał się O. Juliusz wielkim nabożeństwem do świętych Polaków, a osobliwie do Św. Stanisława Biskupa krakowskiego i — swego umiłowanego współbrata w Zakonie Stanisława Kostki 1568 w Rzymie, zmarłego, którego świętością i posiadaniem cały Zakon jezuicki uradowany, zaszczycony i wspomnieniami o Nim prawie przepełniony był.
Że zaś w owe czasy wielu w tym Zakonie było świętobliwych i świętych Polaków, jak Piotr Skarga, Mikołaj Łęczycki i inni, Wielebny O. Juliusz, wielki miał dla Narodu Polskiego respekt i miłość, i wdzięczność za to, że Polacy tylu znakomitych świętością i nauką dali jego Zakonowi członków. Zakonowi, który dobry ten zakonnik — jak swą Matkę, calem ukochał sercem.

Uważając to, często zasyłał swe modły do Wniebowziętej Królowej przez przyczynę ukochanego współbrata w Zakonie małego Polaka Stanisława Kostki za wspaniały i wielki Naród, co takiego nadzwyczajnego wydał z siebie świętego, jak Stanisław Kostka. Zapragnął też, O. Juliusz Mancinellli, ujrzeć i uczcić tę ziemię polską Matkę Świętych, nawiedzić grób chwalebny św. Stanisława Biskupa i Męczennika, patrona św. Kostki, podziękować Bogu w Katedrze krakowskiej za łaski, jakie mu Wniebowzięta Królowa Maryja w ciągu, życia wyprosiła i udzieliła na rozlicznych Misjach w Konstantynopolu i w Azji śród niewiernych Turków i w polskiej Katedrze prosić o dalsze łaski dla uprzywilejowanej Polski. Jakby tę daleką podróż do dalekiego kraju odprawić i świętą ziemię Męczenników, nawiedzić i uczcić, ziemię, o której Paweł V Papież powiedział, że gdyby ją ścisnąć w garści, toby się krew męczeńska polała z niej — tylu Polaków życie za wiarę w ciągu wieków dało, iż cała jest jedną relikwią świętą. Nie wiedział jednak Mąż Boży, jak tego dokonać? Już 70 lat na barkach swoich dźwigał, a spracowany w Winnicy Pańskiej był bardzo i właściwie w Neapolu w klasztorze Gesu Nuovo na przygotowanie się do śmierci, po znojnej na Misjach, wśród niewiernych, pracy, umieścili go przełożeni. Tak o dalekiej Polsce przez siebie ukochanej, święty ten, zaiste jezuita myśląc — modlił się do Maryi, by mu przyszła z pomocą, jak to wykonać, a również prosił Ją, by mu dopomogła wynaleźć jaki nowy tytuł, wyrażający nie tylko Jej chwałę w Niebie, ale i na ziemi w jakiś niezwykły sposób. Słowem, tytuł Wniebowziętej Królowej już mu nie wystarczał.

 Gdy się tak w celi zakonnej starzec miły, nastrojony najuroczyściej wewnętrznie po przyjściu z Nieszporów i procesji w wigilię Wniebowzięcia Matki Bożej, a więc święta sobie najmilszego, 14 sierpnia 1608 roku, modli — spojrzał przez okno na firmament Niebieski i o dziwo! ujrzał niby drugi Eliasz prorok wspaniały i dziwny obłok, wychodzący jakoby z morza, który płynął ku niemu. X. Mancinelli zobaczył wyraźnie, jak z owego obłoku powstała słodka postać Dziewicy Niepokalanej z Dzieciątkiem Jezus na ręku, okryta w królewską purpurę, pełną Majestatu, a u kolan Jej klęczał piękny młody jezuita, aureolą cudną okolony: — Wniebowzięta Królowa! — szepnął O. Juliusz — przywykły do odwiedzin niebieskich Maryi i owładnięty niewypowiedzianą, ludzką mową nie dającą się określić, radością, osunął się na kolana, a Maryja już przy nim w swoim Majestacie. Wielebny O. Juliusz zawoła: O, Królowo Wniebowzięta — módl się za nami! A Matka Boża mile nań spoglądając rzecze:

A czemu mnie Królową Korony Polskiej nie zowiesz? Ja to królestwo wielce kocham i wielkie rzeczy dlań zamierzam, ponieważ osobliwszą miłością ku mnie pałają jego synowie…

Powiedziawszy to Boga-Rodzica, jakby czekała na odpowiedź Wielebnego Sługi Bożego, który też zawołał: — Królowo Korony Polskiej Wniebowzięta — módl się za Polską!

Po tych słowach nasza Królowa i Pani miłośnie spojrzała na klęczącego u Jej kolan, Stanisława Kostkę, a potem na O. Mancinellego i słodko rzekła: — Jemu tę łaskę dzisiejszą zawdzięczasz, Juliuszu mój! Co się działo w sercu świętego zakonnika po tym widzeniu, któż to wyrazić zdoła — gdy on sam ledwie łkaniem radości pytającym go braciom zakonnym odpowiadał, modląc się zarazem: — Królowo Korony Polskiej… módl się za nami. Matka Boża wielkie rzeczy dla Polaków zamierza!

W krótkim czasie potem za pozwoleniem swych przełożonych, którzy rzecz całą ściśle zbadali, O. Mancinelli doniósł O. Mikołajowi Łęczyckiemu T. J. w Polsce, swemu przyjacielowi o tym, co zaszło, i aby Zygmuntowi III, jak wiadomo, wielkiemu przyjacielowi Towarzystwa Jezusowego, tę dobrą nowinę oznajmił, polecił serdecznie. Ucieszony i król i Skarga i cały Zakon Jezusowy w Polsce — rychło rzecz całą rozgłosili i że Sama Boga-Rodzica Dziewica Polski Królową nazwać się i ogłosić raczyła, opowiedzieli. Radość w naszej Ojczyźnie była niezmierna i niewypowiedziana na wieść, że mamy Panią, której królowanie nigdy nic ustanie i która czuwać nad nami będzie po wieki wieków, owszem, nawet wielkie rzeczy dla nas zamierza uczynić. Już to drugi kapłan wioski: reformat i jezuita w krótkim czasie o Polsce przychylnie od Matki Bożej słyszeli. Nie były to groźby jak w La Salett lub w Lourdes we Francji, ale — słowa czułości macierzyńskiej Maryi względem nas. Zdziwił się Neapol i Rzym i cale Włochy na tę wieść; zainteresował się Papież tym taktem — rzecz była bowiem niesłychana i żadnemu Innemu Narodowi chrześcijańskiemu łaska taka nie była ani przedtem, ani potem w tym stopniu przez Matkę Bożą okazana i udzielona. Wywyższyła nas Królowa Nieba, wejrzawszy na pokorę naszą, na męczeństwo przodków naszych, na świętość naszych świętych i na chęci nasze dobre, a zupełnie oddane sprawie Bożej; wejrzała i na przyszłość naszą, widziała błędy, które nas do upadku przywiodą, a przecie i wtedy — o dobroci Maryi niezmierzona i nigdy dość nie wywdzięczona! — chciała nam być Królową i Pocieszycielką. Że była — wiemy.

O. Juliusz Mancinelli wybrał się do Polski, by ujrzeć Królestwo Maryi. Nie żałował on ani słonecznej swej Ojczyzny, ani pięknego Nieba Neapolu, ani cudownego Morza, ani cichego klasztoru Gesu Nuovo; nie wzdragał się dalekiej, pełnej niebezpieczeństw podróży miły starzec i poszedł do Polski. Miłość ku Bogarodzicy, ku Królowej Korony Polskiej Wniebowziętej, gnała go do tych północnych, a wtedy z powodu wojen prowadzonych przez Zygmunta III i nie bardzo spokojnych krajów. A brzmiało w on czas po Polsce echo kazań sejmowych Skargi, w których potężnej jeszcze wtedy Polsce, karami Bożymi surowo grozi prorok jezuita, i że nas potłucze Pan jako ten garnek przepowiada. Toż i inni kaznodzieje straszą nas nie na żarty. Nikt otuchy nie wlewa w Naród na przyszłość…

W takiej to porze, w takim czasie zjawia się w dniu 8 maja 1610 roku w Katedrze wawelskiej staruszek zakonnik. Zakurzony, zmęczony, ledwo żyw, ale z oczu jego błyska ogień jakiś. Ujrzawszy trumnę Ojca Ojczyzny naszej, św. Stanisława, co niegdyś spoił rozdartą Ojczyznę w jedną całość, pada krzyżem i modli się za Polskę… Dziękuje Bogu. że ona jest taką urodzajną rodzicielką Świętych, skarbiąc sobie ten przywilej i chwalę, że Kościół cały (W kapłańskich pacierzach dziękczynnych za zwycięstwo pod Chocimem 1621 r.) ją nazywa: Polską Bożą, Winnicą i Królestwem Bożym i woła do Niej z uznaniem i miłością: Ciesz się Matko, Polsko, żyzna w obfite błogosławionych potomstwoGaude Mater Polonia, prole foecunda nobilis!
powtarza zachwycony święty nasz przyjaciel włoski; nasz pielgrzym ukochany, przez Królową Korony Polskiej Wniebowziętą umiłowany, a potem — wychodzi ze Mszą Świętą przed grobem świętego Biskupa Męczennika, by mu dziękować, że tak dobrze opiekował się św. Kostką, iż do takiej on doszedł w młodziuchnym wieku świętości. Gdy się tak modli pątnik z Neapolu w czasie Mszy Świętej za pomyślność Królestwa naszego — ujrzy w wielkiej postaci Maryję w królewskim olśniewającym Majestacie jak jeszcze nigdy Jej nie widział i rzecze mu Bogarodzica:

JAM JEST KRÓLOWA KORONY POLSKIEJ, JESTEM MATKĄ TEGO NARODU, KTÓRY JEST MI BARDZO DROGI, WIĘC WSTAWIAJ SIĘ DO MNIE ZA NIM I O POMYŚLNOŚĆ TEJ ZIEMI BŁAGAJ NIEUSTANNIE, A JA CI ZAWSZE BĘDĘ, JAKOM JEST TERAZ, MIŁOŚCIWĄ.

I znów mógł ten święty nasz Przyjaciel oznajmić, a to już  osobiście  X. Piotrowi Skardze, zakonnym  swym współbraciom, królowi i temu wielkiemu biskupowi krakowskiemu, co żył jak filozof, a umarł jak święty w 1616 r., Piotrowi Tylickiemu, o ciągłej i wielkiej łasce Niepokalanej i Wniebowziętej Królowej Polski —jak Ją przez wieki nazywają i czczą biali Marianie z polskiego serca sprawcy wiedeńskiej Wiktorii W. O. Stanisława Papczyńskiego w 1670 r. wykwitli, aby Maryi Królowej Korony Polskiej roznosić cześć, duszom poległych za Wiarę i Ojczyznę lub w nędzy zmarłych nieść skuteczny ratunek — a misjami ustawicznymi nawracać błądzących, uczyć kochać Boga i podnosić wszystkich wzwyż — bo cel Polski uszlachetniać i siebie i drugich.

Namodliwszy się do syta w ziemi krwią Męczenników przesiąkniętej, Polsce, Wielebny Ojciec Juliusz i o Lwów zawadził i co jeno godnego było oglądać, gwoli podniesienia serca ku Bogu obejrzał i do ojczystych Włoch ze swymi wspomnieniami drogą przez św. Kostkę, kiedyś odprawioną, poszedł.

Błogosławiły go serca polskie i opłakały rozłąkę z tak zaiste niezwykłym człowiekiem, co był jak nasz, nie cudzy. Tak to Wiara Święta zbliża ludzi, że choć innego narodu, są jakby jednej matki syny, jeśli świętością się odznaczają.

Po drodze powrotnej niemałymi łaskami darzył Bóg świętego starca-pielgrzyma, a on nucił i nucił, chwaląc po łacinie świętego Biskupa Polaka:

Ciesz się Polsko, Rodzicielko,
Z tak wielkiego syna w niebie;
Niech Bóg za tę łaskę wielką
Wciąż będzie chwalon przez ciebie.
Kto mu ufa tego broni,
Dar zbawienia tchnie obficie;
Z śmierci grzechu, z wiecznej toni
Wiedzie do portu — na życie.

I znów znalazł się O. Juliusz w swoim Neapolitańskim klasztorze, spoglądał jak pięknym jest morze i to włoskie niebo, ale myślą w modlitwach, do umiłowanej przez Królową Polski powracał północnej ziemi. Już lat 7 ubiegło, jak był wrócił z Polski. Nadszedł dzień Wniebowzięcia Niepokalanej Królowej Korony Polskiej 1617 r. I znów, jak kiedyś, ujrzał O. Juliusz — 80-letni staruszek — Boga-Rodzicę mówiącą do niego:

Juliuszu, synu mój! Za cześć i miłość, jaką otaczasz tajemnicę mego Wniebowzięcia, ujrzysz mnie za rok w mej chwale w niebiesiech. Tu jednak, na ziemi, nazywaj mnie zawsze KRÓLOWĄ KORONY POLSKIEJ!

Ciche łkanie Sługi Bożego — było jedyną odpowiedzią Maryi. Niebo i widzenie Boga i Wniebowziętej Pani zapewnione, towarzystwo św. Stanisława Kostki pewne; radości niebieskie
po wiek wieków niewątpliwe… Co za radość, co za szczęście!… Jak wielka za życie cnotliwe zaplata… — Królowo Polski — módl się za nami!

Za rok O. Juliusz Mancinelli już nie żył. Zabrała go Niepokalana i Wniebowzięta Królowa Korony Polskiej, zabrała do siebie.

O, Ojcze Juliuszu, spraw, by i nami nie gardziła. Niech i nas zabierze z sobą po życiu cnotliwym, które nam ułatwiaj z Nieba: Pomnij na nas, Polaków!

 

(Fragment dzieła: x. Józef Pietrzak, Niepokalana Królowa Polski, Kraków 1926, s. 21-26. Poprawki i uwspółcześnienia od redakcji. Dzieło do pobrania na stronie http://krolestwonmp.pl/2015/09/10/djvu-x-pietrzak-niepokalana-krolowa-polski-krakow-1926/)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>