c59bw-tomasz-e1429044802968

Sedewakantyści następcami niewiernego Św. Tomasza

Sedewakantyści następcami niewiernego Św. Tomasza

Zganił Pan Jezus więc Tomasza, a z nim zganił także owych wszystkich, którzy wzorem jego powiadają: Gdybym sam widział, sam się namacalnie przekonał, tobym uwierzył. Jeżeliby wszystkie prawdy wiary naszej były dostępne i dla rozumu pojętne; gdybyśmy o każdym artykule religii sami dowodne, niewątpliwie mieli przekonanie, wtedy wiara nie miałaby żadnej zasługi, ani też prawa do nagrody. Za to na przykład, żeby ktoś, widząc jasne słońce, uznał, że ono świeci, za to, powiadam, nie należałaby się mu żadna zapłata. Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli, tak mówi sam Chrystus Pan; błogosławieni ci chrześcijanie, którzy słowom Chrystusa ufają. Jego zapewnieniom wiarę dają i choć rozumem nie pojmują, uznają za prawdę to wszystko, co Chrystus Pan uczył. Taka wiara jest przezwyciężeniem pychy własnej, pychy rozumu; taka jest miła Panu Bogu i zasługująca na nagrodę.

Wierzmy, bo wiara, mając obietnicę wielkiej nagrody, dodaje odwagi, ochoty i męstwa do wytrwania w dobrem. Wierzmy, choć niektórych prawd religii naszej nie pojmujemy. Nadejdzie kiedyś czas, a wszystko pojmiemy i zrozumiemy, oglądając Pana Boga twarzą w twarz.

Najmilsi! Niedziela dzisiejsza ma aż dwie nazwy. Na pamiątkę, że Pan Bóg naród żydowski cudownym sposobem przewiódł przez Morze Czerwone, zowie się ona przewodnią.  Druga jej nazwa, niedzieli białej, następującą ma przyczynę:
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa chrzczono przeważnie ludzi dorosłych, przechodzących z pogaństwa, albo z żydowstwa na wiarę naszą. Poprzednio uczono takich przez dłuższy czas katechizmu, a gdy już byli należycie przygotowani, udzielano Chrztu Św., we wielką Sobotę. Przy Chrzcie przywdziali ochrzczeni białe szaty na znak, że Chrzest czyni duszę czystą i niewinną, i że ochrzczony tę niewinność zachować ma aż do śmierci. W tych białych szatach chodzili oni ciągle przez całych 8 dni, i codziennie odbywali ćwiczenia duchowne, słuchając nabożeństwa i nauk w kościele dla utwierdzenia się w nowej wierze. Aby zaś te ćwiczenia duchowne nie doznawały żadnej przeszkody ani roztargnienia, zabraniała władza świecka na ów tydzień pracy i wszelkich zabaw, i stąd to pochodzi, że Kościół w pierwszym tygodniu po Wielkanocy aż dotąd nie pozwala na odbywanie wesel. Po 8 dniach w niedzielę schodzili się ochrzczeni do domu Bożego, składali ze siebie szaty białe, i dlatego właśnie niedziela pierwsza po Wielkanocy nosi nazwę niedzieli Białej.
Ewangelia na dziś wyznaczona, zajmuje się jeszcze Zmartwychwstaniem i opisuje w pierwszej części zjawienie się Pana Jezusa dziesięciu Apostołom w nieobecności św. Tomasza w sam dzień Wielkanocy; a w drugiej części powtórne zjawienie się Zbawiciela w 8 dni później, a wiec w niedzielę białą, gdy wśród Apostołów obecny był także niewierny Tomasz. Chciejcież uważnie wysłuchać Ewangelii dla wspólnej pociechy i zbudowania.
Pierwszego dnia po szabasie t. j. w niedzielę, w sam dzień Zmartwychwstania, zgromadzili się uczniowie wieczorem w jednym domu, drzwi jednak dla bojaźni prześladowania żydowskiego były zamknięte.

1. Zjawił się Pan Jezus i stanął w pośrodku nich. Nie otwierał drzwi, nie miał też żadnego innego wejścia, lecz mimo ścian całych przeszedł przez nie do wnętrza izby. Jakże się to mogło stać? Pismo Święte poucza nas, że po zmartwychwstaniu ciało Zbawiciela uległo zmianie, że było chwalebne, uwielbione. Św. Paweł Apostoł wylicza nam nawet własności tego chwalebnego Ciała: Ciało zmartwychwstałe było jaśniejące, jakby zeń biły promienie; było duchowe, jako bowiem duch nie potrzebuje otworu, lecz wszystko przenika, tak ono przenikało wszystkie zawady; było wreszcie nadto szybkie, to znaczy mogło się przenieść z miejsca na inne miejsce z taką chyżością, jak się przenoszą ludzkie myśli; było wreszcie niecierpiętliwe, czyli nie podlegało żadnym cierpieniom, ani przykrościom. Takie same ciała, uczy tenże Apostoł Paweł, będą posiadać po zmartwychwstaniu z grobów ciała ludzi sprawiedliwych. Unikajmyż grzechu, żyjmy cnotliwie, abyśmy mogli dostąpić tak wielkiego daru.
2. Stanąwszy w pośrodku Apostołów, rzeki P. Jezus: Pokój wam. A to rzekłszy, ukazał im ręce i bok.
Nie życzy im Pan długiego życia i zdrowia, ani majątków i dostatków, ani też uciech i rozkoszy, lecz mówi: Pokój wam! Aby całą doniosłość życzenia Pańskiego należycie zrozumieć, wiedzieć trzeba, że trzy są rodzaje niepokoju, który ludzi gnębi.
Niespokojnymi najpierw nas czyni niezgoda z Bogiem, bo kto obraża Boga, choćby wszystkie skarby posiadał, szczęśliwym być nie może, gdyż robak sumienia zatruje mu wszystko. Źródłem niepokoju są leż niewygody i rozterki z bliźnimi, których teraz coraz więcej na ziemi; wreszcie niepokojem i goryczą napełniają nas własne namiętności, te domowe wrogi, które duszę wciąż oblegają i szturmują. Pokój wam, woła Pan Jezus, a więc poleca, abyśmy się starali o zgodę z Bogiem i z bliźnimi, i ze sobą samymi, bo tylko tym sposobem zakosztujemy szczęścia prawdziwego. Kto chce oglądać dni dobre, tak pisze w liście swoim św. Piotr Apostoł, niech szuka spokoju. (I. Piotr. 3. 10.).
3. Jak zaś można dojść do tego spokoju, jakim sposobem posiąść go, tego uczy Pan Jezus w dalszym toku Ewangelii, czytamy bowiem: Powiedziawszy: Pokój wam, tchnął na nich i rzeki im: Weźmijcie Ducha Św., których odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a których zatrzymacie, sa im zatrzymane. O jakże ważne, jak doniosłe są te słowa! Przez nie ustanowił Zbawiciel Św. Sakrament Spowiedzi; przez nie nadal Apostołom i ich następcom moc i władzę, aby Jego imieniem grzechy odpuszczali, albo też odmawiali rozgrzeszenia. Kto więc szczerze i dokładnie wyzna winy swe; kto serdecznie żałuje za obrazę Bożą, ma mocne postanowienie poprawić życie i pokutę czynić, ten otrzymuje rozgrzeszenie, a wyrok kapłana potwierdza Bóg w niebie. Odwrotnie, kto czy ze wstydu, czy z bojaźni zatai świadomie choćby tylko jeden grzech ciężki, albo nie ma żalu należytego, ani o poprawę się nie stara, nie zasługuje na rozgrzeszenie, a choćby nawet takowe podstępem u kapłana zyskał, nie potwierdzi tego rozgrzeszenia Pan Bóg, który jako wszechwiedzący oszukać się nie da. Zła Spowiedź czyni grzesznika jeszcze gorszym, napełnia niepokojem i zgryzotą prawdziwie piekielną.
Dobra Spowiedź maże grzechy. Jedna człowieka z Bogiem, wlewa w duszę pokój i szczęście. Zaiste! choćbyśmy mówili językiem nie ludzkim lecz anielskim; od kolebki aż do grobu bez przerwy wysławiali Boga, nie zdołalibyśmy jeszcze dostatecznie podziękować Panu Jezusowi za ustanowienie św. Spowiedzi, która jest dziełem nie wysłowionego miłosierdzia, nieprzebranej dobroci Bożej. Pożałowania godnym, a nawet ciężkim wrogiem własnym, jest zaś ów człowiek, który Spowiedzi unika, bo się dobrowolnie tego słodkiego, lego niebiańskiego spokoju i szczęścia pozbawia, jaki z woli Pana Jezusa przez ten Sakrament na nas spływa.
4. Najmilsi! Tomasz, jeden ze dwunastu, przy tej rozmowie Zbawiciela z Apostołami nie był obecny, a gdy się z nimi zetknął, powiedzieli mu wszyscy: Widzieliśmy Pana. A on co na to? czy uwierzył świadectwu danemu przez osób dziesięć? Gdzież tam! On nie jest łatwowierny, on twardy i ciężki do wierzenia, bo do naocznych świadków wprost się odzywa: Jeśli nie ujrzę w ręku Jego przebicia gwoździ, a nie włożę palca mego na miejsce gwoździ i nie włożę ręki mojej w bok Jego, nie uwierzę. Tomasz chce więc wtedy dopiero w zmartwychwstanie Mistrza uwierzyć, gdy się dotykaniem, gdy się namacalnie o tym przekona.
Setki i tysiące naśladowców ma Tomasz pośród dzisiejszych chrześcijan. O jak często słyszeć można dziś taką mowę: Kościół każe mi uznawać za prawdę to, czego ja rozumem nie pojmuję; każe mi wierzyć, że Bóg jest jeden, a trzy osoby; że w Najśw. Sakramencie żywy Pan Jezus jest obecny; że poza grobem istnieje piekło. Ja bym uwierzył, ale wtedy, gdybym na własne oczy widział, albo własną ręką się dotknął i sam się o tym przekonał.

Na pozór wydaje się wielu mowa taka arcymądra, wyczekajcie jednak, Najmilsi! jeszcze chwilę, a odpowiedź na nią usłyszycie nie z głowy mojej, lecz z ust samego Zbawiciela.
Aby Tomasza zawstydzić i do wierzenia nakłonić, a zarazem dzisiejszym mędrkom usta zamknąć, raczył Pan Jezus spełnić życzenie niewiernego Apostoła. Po ośmiu dniach, tak prawi nam dalej Ewangelia, byli znowu uczniowie w domu i Tomasz z nimi. I przyszedł Pan Jezus drzwiami zamkniętemi i stanął pośrodku nich i rzekł: Pokój wam! Potem rzekł Tomaszowi: Włóż sam palec swój i oglądaj ręce Moje i ściągnij rękę twoją, a włóż w bok Mój, a nie bądź niewiernym, ale wiernym. Tomasz wkłada palce w rany Zbawiciela, a przekonawszy się już namacalnie, że zmartwychwstał rzeczywiście, wola z zachwytem: Pan mój i Bóg mój!
Czytając ten ustęp Ewangelii napisał Św. Grzegorz śliczną uwagę: Niedowiarstwo Tomasza, powiada on, nie było przypadkowe, lecz pochodziło z dopuszczenia Bożego. Chciał Bóg, aby wątpiący Apostoł, dotykając się ran Pańskich, uleczył ranę niedowiarstwa naszego. Większą korzyść przyniosło nam niedowierzanie Tomasza, niżeli wiara reszty Apostołów. On się dotykał ran Chrystusowych dla siebie i dla nas, bo tym dotykaniem i sam wiarę odzyskał, i naszą wiarę w zmartwychwstanie utwierdził.
Ale jakżeż Pan Jezus zachował się wobec przekonanego Tomasza ? Iżeś Mnie ujrzał Tomaszu, tak się doń odezwał, uwierzyłeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Zganił więc Tomasza, a z nim zganił także owych wszystkich, którzy wzorem jego powiadają: Gdybym sam widział, sam się namacalnie przekonał, tobym uwierzył. Jeżeliby wszystkie prawdy wiary naszej były dostępne i dla rozumu pojętne; gdybyśmy o każdym artykule religii sami dowodne, niewątpliwie mieli przekonanie, wtedy wiara nie miałaby żadnej zasługi, ani też prawa do nagrody. Za to naprzyklad, żeby ktoś, widząc jasne słońce, uznał, że ono świeci, za to, powiadam, nie należałaby się mu żadna zapłata. Błogosławieni
ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli, tak mówi sam Chrystus Pan; — błogosławieni ci chrześcijanie, którzy słowom Chrystusa ufają. Jego zapewnieniom wiarę dają i choć rozumem nie pojmują, uznają za prawdę to wszystko, co Chrystus Pan uczył. Taka wiara jest przezwyciężeniem pychy własnej, pychy rozumu; taka jest miła Panu Bogu i zasługująca na nagrodę.

5. Wiele innych znaków, takie jest zakończenie dzisiejszej Ewangelii, uczynił Pan Jezus przed oczyma uczniów swoich, które nie są w księgach Pisma Św. napisane. A te są napisane, abyście wierzyli, te Jezus jest Syn Boży, a iżbyście wierząc, żywot mieli w Imię Jego.
Zastosujmyż się, Najmilsi! do tych słów Zbawiciela i wierzmy, bo wiara oświeca i drogę wskazuje do wiecznego szczęścia. Wierzmy, bo wiara cieszy i uspokaja pośród trudów i dolegliwości życia doczesnego.
Wierzmy, bo wiara, mając obietnicę wielkiej nagrody, dodaje odwagi, ochoty i męstwa do wytrwania w dobrem. Wierzmy, choć niektórych prawd religii naszej nie pojmujemy. Nadejdzie kiedyś czas, a wszystko pojmiemy i zrozumiemy, oglądając Pana Boga twarzą w twarz.
Przyjdzie czas, w którym Chrystus Pan odezwie się do nas, jako mówił do Apostoła Tomasza: Włóż sam palec twój w rany i bok Mój, i przekonaj się, że prawdą jest wszystko, co Ja uczyłem, i co Kościół przeze mnie ustanowiony tobie ogłaszał. Przyjdzie czas, w którym przekonani naocznie i dowodnie o zupełnej prawdziwości wiary naszej, zawołamy do Zbawiciela z Tomaszem: Pan mój i Bóg mój! Amen.

x. Dąbrowski T. – Homilie na niedziele i uroczyste święta całego roku, Warszawa 1911, s. 202-207.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>