Sobieski pod Wiedniem

x. Antoniewicz – Kościół jest Matką Polski, a Polska Obronicielką Kościoła

x. Karol Antoniewicz

Królowa Korony Polskiej.

Kościół jest Matką Polski, a Polska Obronicielką Kościoła

Bądź pozdrowiona, łaski pełna.
Łuk. I. 28.

Od tej wielkiej, stanowczej dla narodu polskiego chwili, gdy promień wiary świętej przedarł się przez ciemności bałwochwalcze i po raz pierwszy błogim jasności strumieniem rozlał się po ziemi polskiej, gdy po raz pierwszy Mieczysław z żoną swoją Dąbrówką wezwał imienia prawdziwego Boga – od tej wielkiej, stanowczej chwili cześć i miłość ku Maryi, jakby iskra elektryczna, przeleciała, zajęła, przekształciła wszystkie serca polskie, wcieliła się w życie narodu naszego.
Pieśniom, na jej cześć i chwałę śpiewanym po zamkach i dworach królewskich wtórowały piosnki ludu po wioskach i ubogich chatach gór i dolin naszych. Imię Maryi rozlegało się po całym kraju, imię Maryi grzmiało po obozach polskiego rycerstwa, imię Maryi było w ustach i w sercu każdej polskiej dziewicy, każdego polskiego młodzieńca.
Bo jakże nie sławić, nie czcić tego imienia? Wszakże to imię jest imieniem Królowej polskiej, wszakże to imię jest imieniem Matki polskiej, wszakże to imię jest imieniem Opiekunki, Przewodniczki, Obronicielki naszej!
Oby ta cześć i miłość przodków naszych ku Maryi w sercach naszych na nowo ożyła! Dobrze było narodowi, pokąd pod opieką zostawał Maryi; dobrze mu będzie i odtąd, jeśli się odda pod opiekę Maryi. I dlatego zawołajmy dziś z pełnego radości serca z Archaniołem Gabryelem: Bądź pozdrowiona łaski pełna! (Łuk. I. 28.) Witaj Bogarodzico Dziewico! Weź pod swoją opiekę ten kraj, który Cię o to prosi i błaga; kochaj ten naród, który Cię zawsze tak szczerze kochał i kochać będzie!
Ale cóż to jest naród? jakie jest powołanie jego? Odpowiedź na to pytanie niechaj będzie przedmiotem dzisiejszej uwagi naszej.
Zdrowaś Maryo…
Jeśli jest jaki widok, rozrzewniający błogiem uczuciem duszę każdego człowieka szlachetnie i dobrze myślącego, to zaiste widok męża, który pełen cnót, w całej sile moralnej i fizycznej wstępuje w świat — męża, którego życie nieskalane żadnem przestępstwem, zbrodnią lub podłością, płynie jako ten strumień, co wszystko użyźnia, ale nie burzy i nie niszczy – męża, który poznał powołanie swoje jako człowiek i jako obywatel, i to poznanie czynem wyjawia. Zbierzmy teraz to życie rozstrzelone na niezliczone promienie w jedno ognisko, a mamy miliony dusz jedną tchnących duszą, a mamy miliony sił fizycznych jedną działających siłą, a mamy obraz wielki, święty, potężny, mamy obraz narodu ożywiony duchem narodowości — tej narodowości, którą Bóg wlał w piersi nasze, zaszczepił w serca nasze, któreśmy wyssali z mlekiem matek naszych, która jako krew żywotna z żyły w żyłę, z ojca na syna się przelewa. Bo narody są wieczne! w różnych kształtach i formach pojawiać się mogą, przez różne przechodzą koleje, przez radość i smutek, przez łzy i krew, przez śmierć i zmartwychwstanie!
Bóg stworzył narody i wytknął każdemu granice (Deuter. XXXII. 8.); a wpośród narodów tak rozróżnionych mową, usposobieniem wewnętrznem i stosunkami wewnętrznymi, wzniósł Kościół swój święty, jako ten słup ognisty, co prowadził Izraela wśród puszczy, i jemu oddał w opiekę kraje i ludy. Jako ze słońca wypływają wszystkie promienie, tak z Kościoła wszystkie tegoczesne wypłynęły narody. I te tak różnorodne narodowości Kościół matka (bo takie dzieło matka tylko wydoła) w jedną spoił całość i miłość. Taka bowiem jest wola Boska, abyśmy się wszyscy kochali wzajemnie (I. Jan IV. 21.), bez względu na stan, wyznanie i naród (Rzym. X. 12.); aby wszystkie narody bratnią dłoń sobie podały: północ południowi, wschód zachodowi; aby wszystkie narody zawarły sojusz wiecznotrwały miłości i zgody u stóp krzyża, pod błogosławieństwem namiestnika Chrystusowego na ziemi (Dzieje IV. 32.).

Przedchrystusowe upadły narody, bo się zakończyło posłannictwo ich; a na zwaliskach pogańskiego świata powstał świat nowy, świat młody, świat katolicki, oblany strumieniem wiary, przejęty uczuciem prawdy, cnoty i moralności. Ta wiara nauczyła nas, że jak nosimy w sobie dwojakie życie, życie czasu i wieczności, tak też dwojaką mamy ojczyznę; ojczyznę tuteczną, ojczyznę tameczną. W piersiach narodu biją dwie potęgi: potęga ducha, potęga ciała — które jeśli węzeł wiary, cnoty, uczciwości połączy, będzie pokój, błogość, jedność, swoboda i zbawienie; lecz jeśli ten związek stargany zostanie, nastąpi anarchia, zamieszki, rozdwojenie i zguba! Związek narodu z Kościołem, jest to związek narodu z Bogiem, jest kamieniem węgielnym siły moralnej, która wszystko uszlachetnia i uświęca, która w sercu rozwija ten nadziemny, szlachetny, zbawienny patryotyzm, nie przemijającego chwilowego szału i przelotnej egzaltacyi, które po sobie tylko echo głośnobrzmiałych słów zostawiają, ale patryotyzm wytrwałości, poświęcenia, miłości, dojrzałości w pomyśle i tęgości w działaniu, który dusi tego węża piekielnego sobkostwa, niezgody, próżności, rozwijając siłę żywotną, siłę nieprzełamaną, która chociaż na jakiś czas odrętwiałą się wydaje, gdy wybije godzina od Boga oznaczona, jako olbrzym z grobu powstaje, wyciąga wolne ku niebu ramiona, jako orzeł wzbija się pod obłoki, pije rosę boskich natchnień; ta siła, to ten mądry, przezorny, roztropny budowniczy, co się bierze do wielkiego dzieła, do odbudowania tego gmachu narodowego życia, opartego na wierze i cnocie! Takim był zawsze naród polski, takim i w tych czasach ostatnich się okazał. Lecz jako matka, która wykocha, wypiastuje, wychowa dziecko swoje, ma prawo żądać od niego miłości, przywiązania i wdzięczności — tak też Kościół, pod którego błogosławieństwem wzrosła Polska, ma prawo od niej domagać się wdzięczności i przywiązania. Co uczyniła Polska dla Kościoła? co uczynił Kościół dla Polski? Na te dwa pytania o! jak zadowalającą możemy dać odpowiedź. W szczegóły wchodzić czas nie dozwala.

Kościół Matką Polski

Kościół był zawsze dobrą dla Polski matką! kochał ją jak źrenicę oka swego, kochał ją jak ulubione dziecko swoje od chwili, gdy pierwszy Polak chrzest święty przyjął, gdy pierwsza Polka ugięła kolana swoje przed znakiem zbawienia. O! rzućmy wstecz okiem, utopmy ducha w tej mogile krwawych i łzawych, ale pięknych nad wszelki wyraz pamiątek, a łatwo się przekonamy, że Opatrzność Boska cudownie nad Polską czuwała. Z tych to błogosławieństw przeszłości utworzył się klejnot nadziei na przyszłość, co przez czas długi spoczywał na dnie trumny, a dzisiaj pierwsze poczyna wypuszczać promyki. Polska rola jest Boską rolą! On ją sam obrobił, uprawił wszechmocną prawicą swoją, oblał ją krwią męczeńską, pokropił ją łzami świętemi i rzucił na nią pełną dłonią błogosławieństwa swoje, i to ziarno kłosem strzeliło – kłosem pełnym, obfitym miłości, szczerości, gościnności i wszystkich innych cnót katolickich, socyalnych i obywatelskich! Ale niestety, powstały burze i wszystko zniszczyły. I cała Polska stała się jako ziemia po gradobiciu, pokryta szczątkami drogich pamiątek, na których widok
serce się żalem ściskało, oko we łzach topiło; ale to nasionko, ręką boską rzucone, nie zginęło. Drzymało w sercach spokojnie, a dziś na
nowo żyć poczyna, i ten nowy byt się rozwinął nie wśród anarchii, zaburzenia, krwi i łez rozpaczy, ale wśród łez radości, wesela wszystkich; nie siłą oręża, ale siłą ducha, przy błogosławieństwie boskiem i ludzkiem. Głębokim rozmysłem i długiem cierpieniem wyuczony, poznał naród powołanie swoje, i wskrzeszony na nowe życie, zostawił w prochach grobowych dawne błędy i występki, które były pierwszą przyczyną upadku jego; poznał, że nie grzechy, ale cnoty narodowe narodowość stanowią; zagasił pochodnię niedowiarstwa, ciemnoty i występku, zapalił pochodnię cnoty i postępu! Oby ten kraj odtąd został szczepnikiem wszystkich cnót, przyświecając błogą prawdziwej mądrości światłością! Oby wszyscy, na nikczemne, drobiazgowe zapominając interesa, powszechne dobro mieli zawsze za cel wszystkich dążeń, prac i usiłowań swoich! Oby, jak pod czarodziejską różdżką, w każdym zakątku tej ziemi, wykwitało szczęście, pod strzechą ubogiego i w pałacu bogatego! Szanujmy Boga, szanujmy godność człowieka, szanujmy własność, sławę, prawa każdego bez różnicy żadnej. Obmyjmy serca z tych brudów nienawiści, podejrzliwości, zawziętości, w tym czystym zdroju miłości bratniej i jedności, bo tylko tam, gdzie jedność i miłość, jest szczęście prawdziwe. Ale miłości bratniej tam nie będzie, gdzie niema miłości Boskiej (Jan V. 2.); porządek i jedność długo trwać nie może tam, gdzie nie masz uszanowania praw boskich i ludzkich; bo duszą wolności jest porządek.
Znali dobrze i rozumieli tę prawdę ojcowie i matki wasze!
Odchylmy zasłonę przeszłości, a z tych grobów odwiecznych wznoszą się wielkie cienie bohaterów, których Polska niebu i ziemi
dała. Patrz — oto ten Czarnecki, pogromca Szwedów, trzyma w potężnej dłoni koronkę Bogarodzicy, którą odmawiał przed każdą walną bitwą. Oto ten męczennik pól Cecorskich, na piersiach jego ta złota obrączka z napisem: ja niewolnik Maryi. Oto ten Jan zbawca całego chrześcijaństwa leży krzyżem w kościołach krakowskich przed wyprawą wiedeńską — i tylu, tylu innych, których imiona tylko wyliczyć czas nie dozwala. Nie wstydzili się oni być dziećmi Kościoła
i uchylać zwycięskim laurem uwieńczone czoło przed Krzyżem zbawienia!

Polska Obronicielką Kościoła

Bóg wszystkim narodom dał dwojakie powołanie: jedno ogólne,
powszechne, drugie osobowe, narodowe. Bóg rzekł do Polski: Ty bądź OBRONICIELKĄ KOŚCIOŁA mojego, przedmurzem chrześcijaństwa; tobie pod opiekę oddaję ludy moje katolickie! O, jak święte i wielkie powołanie! O, jak święcie Polska je wypełniła! Odprawmy tylko pielgrzymkę po kraju naszym, a wszędzie obiją się o uszy nasze te tęskne i smutne piosenki, echo boleści z przeszłych wieków, pamiątki z czasów pogańskich. Patrz — gęste prochów wznoszą się tumany, ciągną, jak chmura szarańczy, hordy tatarskie, tętnią pogańskie po podolskich niwach kopyta, płoną ogniem wioski i miasta, okropne „Allach” jak uragan szumi w powietrzu; drżyj, biedna Polsko, ostatnia twoja wybiła godzina! Nie — Polska nigdy nie zadrżała, gdzie szło o szlachetne dzieło i wielkie poświęcenie! To słowo znajdziem w jej słowniku, ale nie znajdziem w jej sercu. Ale w kimże nadzieja twoja? W Bogu i Bogarodzicy na niebie, w mieczu przy boku! Gdzież mury i twierdze twoje warowne? Oto te przyłbice i pancerze na wolnej rozpięte piersi! Gdzie hufce i wojsko twoje? Patrz na kraj cały, w każdem dziecku, co bronią władnąć może, znajdziesz żołnierza! Idzie ten wieśniak spokojnie za pługiem i słyszy wrzawę bojową — i rzuca wszystko i przypasuje zardzewiałą szablę i spieszy na krwawy taniec. Oto ten szlachcic, otoczony wnukami i prawnukami, ujrzał złowrogą łunę — wzniósł oko łzawe w niebo, pożegnał rodzinę i ruszył w pole bitwy. Oto ten młodzieniec klęka przed tymi, co mu życie dali i wkłada ojciec na niego zbroję dziedziczną, i wkłada matka na niego ze łzami i błogosławieństwem obraz Bogarodzicy Częstochowskiej — dosiadł konia i więcej nie powrócił. Ody do Jadwigi Św., która z królowej polskiej została ubogą mniszką klasztoru Trzebnickiego, doszła wieść o krwawej śmierci Henryka, syna jej, w bitwie z Tatarami, ona łzami zalana wznosi ręce i oczy w niebo, mówiąc (to są jej własne słowa): Dzięki Ci składam, o Boże, żeś mi dał takiego syna, który mi się w życiu nigdy nie naprzykrzył, a teraz za wiarę i ojczyznę złożył życie swoje. Tobie polecam duszę jego i mam nadzieję, iż ją przyjmiesz do siebie. Takiemi były polskie matki, takimi byli polscy synowie. Mogiły ich wiara poświęciła. Kościół kładł na nie znak krzyża zbawienia, a całe chrześcijaństwo dawało napis: Tu leżą kości wybawców naszych.
Gdy do Ojca Św., Sykstusa V., przyszli posłowie prosząc o relikwie Świętych dla polskiego kraju, rzekł do nich: Wszakże cała Polska jest jedną relikwią, bo niemasz tam kawałka ziemi, coby nie był skropionym krwią męczeńską. Ale ta krew ojców waszych, ale te łzy matek waszych stały się chwałą waszą, bo są dziedzictwem waszem. Naśladujcie tylko cnoty ich, a oni w was, a wy w nich wiecznie żyć będziecie!
Prawda, był czas, gdzie Polska od Boga odstąpiła, ale to odstępstwo nie było grzechem narodowym, bo się nie wylęgło w sercu narodu. Szał okropny, co przeleciał całą Europę, wdarł się i w polskie granice, i ten naród, co nie zadrżał przed potęgą półksiężyca, upojony jadem bezbożnej nauki, złożył broń i odstąpił od Boga swego i Bóg od niego odstąpił! Ale nie — nie odstąpił (Izaj. XLIX. 14—15), tylko uchylił się na chwilkę! czuwał nad nim, jak matka czuwała nad dzieckiem swojem, aż przyszła ta błoga, tak pożądana godzina, aż przyszedł ten dzień 19 marca, cośmy w takiej obchodzili radości. Oby to, co przy błogosławieństwie nieba i ziemi tak świetnie i szlachetnie się rozpoczęło, i nadal coraz świetniej i zbawienniej rozwijać się mogło! O bracia, pamiętajcie tylko na tę przysięgę, którąście uczynili Bogu i narodowi: Jedność, miłość, zgoda i porządek!  Biada temu, kto tę przysięgę zgwałcić się uzuchwali; biada temu, kto krwią lub łzami zatrze sławę w tym dniu pamiętnym nabytą; biada temu, kto nasienie niezgody zasiewać będzie w sercach bratnich! Wywoła nieszczęście na kraj cały, a przekleństwo na głowę swoją! A wy, którzy rozumem i cnotą przyświecacie całemu narodowi, pamiętajcie, jak wielki obowiązek, jak wielka odpowiedzialność przed Bogiem i ludźmi cięży na was. Wy jesteście nauczycielami, przewodnikami tego młodego, wokoło was wzrastającego pokolenia; niechaj młodzież nasza nie potrzebuje jeździć za granicę, aby szukać cnoty i rozumu; wy im wzorów do tego dostarczcie. Grzech tylko i podłość niechaj na zawsze ustąpi z granic kraju tego!
A ty, młodzieży polska, poznaj powołanie twoje! Cała przyszłość w twojem drzymie łonie; o pamiętaj, abyś się nie sprzeniewierzyła Bogu i narodowi i nie zawiodła tych nadziei, które niebo i ziemia w tobie pokłada. Jeśli kochasz Boga, jeśli kochasz kraj swój, jeśli kochasz braci twoich, przyłóż się szczerze do wykształcenia serca i rozumu twego. Okuj w kajdany tę jędzę niezgody i rozdwojenia; odepchnij od siebie tę ohydną rozpustę, która plami i wycieńcza duszę i ciało twoje; złóż do grobu tego zgniłego trupa próżniactwa i lenistwa, który pożera drogi czas twój. Niechaj odtąd nikt nie będzie w całym kraju, ktoby próżnował; nikt, ktoby nie kochał; niechaj nie będzie jedna wdowa bez opieki — jedna sierota bez matki!
O wy polskie żony, córki i matki! jak wielkie do działania dla was otwiera się pole; Nie wychodźcie, nie wychodźcie tylko z zakresu działalności od Boga wam wyznaczonego; jeśli tylko wypełnicie obowiązki wasze, tysiączne błogosławieństwa będą wam towarzyszyć aż do grobu i poza grób. Naśladujcie matek waszych cnoty, aby, jak niegdyś, tak i dziś czystość polskiej dziewicy, wierność polskiej żony, miłość polskiej matki słynną była wobec nieba i ziemi. Wy to może modlitwami i dobrymi uczynkami waszymi wyprosiłyście to błogosławieństwo Boskie na kraj nasz, wypłacając ostatki długu grzechowego, który ciężył na tej ziemi! Módlcie się, módlcie się, a szczególniej proście o to Boga i Bogarodzicę, aby to hasło pierwszych chrześcijan stało się hasłem naszem: Serce jedno i dusza jedna! (Dzieje. IV. 32,) Amen. A.D. 1848.

x. Antoniewicz – Kazania T. 2. Kazania o Matce Boskiej, Kraków 1906, s. 76-82.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>